Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
Grudzień 16 2018 19:33:23        
Strona głównaRegulaminArtykułyForumBlogiLinkiKategorie newsów
Nawigacja
Aktualnie online
· Gości online: 1

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 504
· Najnowszy użytkownik: Hxnphbkt
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
· Ugg mfjnqvzrwl
· Ugg ndyayamldu
· Ugg vcgneckhxx
· Ugg nnljphqghb
· Ugg euyjljurhc
Najciekawsze tematy
· Plotki i Ploteczki [33]
· Propozycje świat... [29]
· Rozdział I [24]
· Poznajemy się! [22]
· Filmowo! [21]
Ostatnie artykuły
Brak artykułów
Info online

Zlecenie część 5 i 6 - Autor: Luna
Widok: 45 - Autor: Sol - sierpień 31 2012 17:40:01
 
Część 5


Długie godziny spędziła opowiadając Gabrielowi jak to po pierwszym spotkaniu z Abaddonem zmieniało się jej życie. Wyciągał z niej wszystko to o czym najbardziej nie miała ochoty mówić, sprawił, że otworzyła sie przed nim jak przed nikim innym. Mówiła o sobie, o tym jak była samotna i zagubiona.. rozumiał ją. Sam również nie najlepiej znosił życie w mroku. Był wdzięcznym słuchaczem i przyjemnym mówcą, nim się spostrzegła mała iskierka sympatii do niego przedarła się przez jej lodowatą zasłonę oddzielającą od reszty świata.
To był błąd, lecz nim zdała sobie z niego sprawę, była już za późno... nie potrafiła mu zaradzić.
- Co dalej!! - naciskał niecierpliwie gdy po raz kolejny nie mogła sobie przypomnieć dawnych dziejów.
- jesteś jak małe dziecko! - skarciła go śmiejąc sie jednocześnie z jego oburzonych min.- Dalej.. żyli długo i szczęśliwie.
- To chyba inna bajka..opowiedz mi.. nie daj sie prosić.
- Dobrze.. tylko się ucisz. - wywróciła teatralnie oczami.
Przysunęła bliżej siebie kawę którą jej zrobił gdy przenieśli sie do kuchni z powodu wschodzącego słońca wpadającego do pokoju z pod kotary i obróciła kilkakrotnie filiżankę próbując się skupić.
- Po tym pierwszym spotkaniu z Twoim ojcem.. jak mówiłam mieszkałam w Nigrit z Cedricem...
- Nie powiedziałaś dlaczego?
- Ponieważ - zawahała się - nie znam odpowiedzi na to pytanie. Wiem tylko, że Lord po przemianie mnie porzucił.. i tyle. Nie wnikałam w powody. Zaopiekował się mną Cedric, a dopiero potem w zamku dowiedziałam się kto jest kim.
- Ale o Cedricu wiedziałaś? Wiedziałaś kim dla Ciebie jest?
- Tak..od samego początku, powiedział mi ale o stwórcę kazał nie pytać więc nie pytałam.. widziałeś jakie z niego bydle, lepiej z nim nie zadzierać. - szepnęła usmiechając się. - Mam kontynuować czy chcesz zadać mi jeszcze jakies pytania? Zrób to teraz i przestań przerywać. - pokręcił przecząco glową więc mówiła dalej. - Wychodziliśmy z Cedricem czasami do miasta.. do jednej z karczm... którejś nocy Cedricowi odwaliło. Dosłownie. Zaatakował dziewczynę która tam pracowała.. to był chyba jej pierwszy dzień pracy. Nie wiem o co mu poszło, wykazał na tyle zdrowego rozsądku, zeby zaatakować ja kiedy wychodziła od zaplecza. Nikt tego nie widział..zresztą nawet jakby widział nie wiem czy by pomógł. Wyczułam, że coś się dzieje, pognałam tam .. pamiętam, że strasznie sie z nim poszarpałam, a April trochę spanikowała...
- April? To była moja matka? - spytał cicho, a oczy zalśniły mu dziecięcym entuzjazmem.
- Tak. - Asoka uśmiechnęła się, ale zaraz spoważniała. - W trakcie szarpaniny Cedric mnie uderzył.. nie chciał, nerwy mu puściły - usprawiedliwiła go natychmiast. -i wtedy między nas wpadł łowca, zaczął tłuc się z Cedricem... straszny był to widok.
- To był mój ojciec?
- Nie.. inny łowca.- zamyśliła się przywołując jego obraz, a oczy zalśniły jej łzami.
Nie rozpłakała się jednak, odwróciła twarz w druga stronę zawieszając wzrok na lodówce. Nie chciała by zobaczył, że emocje potrafią nad nią zapanować, jednak Gabriel okazał się być nadzwyczaj spostrzegawczy.
- To był ktoś ważny dla Ciebie?
- Wtedy jeszcze nie.- szepnęła.
- Opowiesz dalej? Nie naciskam, jeśli nie chcesz..
- Opowiem.. w porzadku - przerwała mu biorąc głęboki wdech. - To był łowca o wlosach białych jak śnieg..
- Jak Twoje?
- Tak.. jak moje. -Skinęła głową. - Postawił mi wcześniej w barze drinka, którego zamiast wypic obwąchałam mysląc, że moze chce mnie otruć..ale do mnie nie podszedł więc byłam zdziwiona, ze zawraca sobie głowę naszą szarpaniną przed barem. - uśmiechnęła się do gasnącego wspomnienia. - Tak więc szarpał się z cedricem, a ja stałam..czy leżałam, wszystko jedno.. wiedząc, ze zaraz zginie przez moją głupotę, ale nie przegrał.. powalił bóg jeden wie jakim sposobem Cedrica..i chcial go zabić. Kiedy zobaczyłam zawieszone nad jego sercem ostrze wpadłam w panikę. Wleciałam między niego a miecz..
- Zranil Cię?
- Nie..kazał mi się odsunąć, a ja odmówiłam. Ariel, bo tak miał na imię kazał mi podać powód dla którego miałby oszczędzić wampira, powiedziałam, ze jest moim bratem i .. schował miecz. Nie wyobrażasz sobie jak byłam zaszokowana.
- Miał białe włosy?
- Tylko to Cię zainteresowało w tej historii? - fuknęła.
- Nie.. mów dalej.
- Po całej koszmarnej przygodzie odprowadziłam ją do domu, po drodze spotkałyśmy chyba elfkę, ale to już innym razem.. Nasze drogi na jakis czas sie rozeszły. W między czasie poznała Abaddona, nie wiem jak. Nie było mnie przy tym. Potem trafili już razem do zamku do którego i mnie Cedric zawlókł.
er\4- Będzie inny raz? - zainteresował się. - Jak mnie zabijesz to nie wiem czy będę w stanie dalej słuchać. - zaśmiał się.
Puściła jego uwagę mimo uszu.
- A Ariel?
- Nie wiem co działo się z nim w tym czasie..
Zamilkli oboje, przyglądali się sobie.. wampirzyca wiedziała co powinna zrobić... skończyła obiecaną historię.



Część 6


Od dwudziestu minut chodziła na około stołu przy którym Gabriel pił czwartą już kawę, w rękach obracała ostrze sztyletu które początkowo miała zamiar wbić mu w serce. Chłopak przyglądał się jej spokojnie znad parującego kubka. Nie bał się, nie uciekał, nie próbował jej atakować... myślała, że po prostu wiedział, że tak musi być.. że musi zginąć, ale gdy zbliżyła do niego kilka minut wcześniej ostrze uśmiechnął się i wtedy dotarło do niej czemu jest tak spokojny. Jego zadowolony szept brzęczały jej w uszach jak upiornie irytujący komar. "Nie możesz mnie zabić. - nie mogła, właściwie nie chciała. Czuła się przy nim tak swobodnie, jego towarzystwo koiło nerwy i dawało spokój duszy. Czuła sie przy nim bezpiecznie.. jak przy Arielu kiedyś.. Wiedziała, że to sie tak skończy. Mogła nie pytać, nie odpowiadać, nie wdawać się w dyskusję. Wyłączyć emocje, zabić i iść dalej, a jednak postąpiła inaczej... Gdyby usłuchała rad Cedrica i wyzbyła sie swojej ludzkiej strony nie doszłoby do takiej sytuacji.
- Muszę Cię zabić! - powiedziała w końcu pewnym głosem.
Stanęła naprzeciw niego, wciaż się uśmiechał.
- No to do dzieła. - roześmiał się odstawiając pusty kubek i również wstał.
Podszedł do niej leniwym krokiem, patrzył z góry... nie wierzył, że to zrobi. Sama w to nie wierzyła.
- Naprawdę muszę.. - mruknęła już mniej pewnie.
- Wiem.. przecież mówię "do dzieła"
- Czemu się śmiejesz? Nienormalny jesteś?
- Nie wiem.. nikt nigdy nie zdiagnozował u mnie żadnych zaburzeń, ale w sumie dawno nie odwiedzałem lekarzy. - mrugnął do niej. -Nie śmieję się.. usmecham.
- To przestań! Irytujesz mnie. - warknęła chowając sztylet. - Jestem beznadziejna. - mruknała do siebie. - Masz jedna szansę.. jeśli odpowiedź na pytanie które Ci zadam mnie zaintryguje oszczędzę Cię.. jeśli nie zabiję. Nie masz wyboru, ale formalnie zapytam..Zgoda?
Potaknął skinieniem głowy.
- Nie wiesz dlaczego masz mnie zabić? Niewiarygodne. Chcesz mieć czyste sumienie, co? - spytał, lecz puściła to mimo uszu.
- Dlaczego dostałam na Ciebie zlecenie? Co zrobiłeś Rasayatowi?
Znieruchomiał, nie przewidział, ze go o to zapyta? Długą cichą chwilę patrzyła w jego oczy... oczy Abaddona, szukając w nich spokoju, którego tak bardzo teraz potrzebowała. Jednak znalazła w nich jedynie pustkę, jakby ich właściciel zostawił na chwile ciało i ruszył w daleką mistyczną podróż.
- Kilka lat po przemianie, kiedy juz opanowałem troche skomplikowane magiczne ewolucje, wróciłem do zamku...
- I?
- Ukradłem mu coś...
- Co?
Gabriel otaksował ją wzrokiem, wykrzywił usta w grymas i burknął coś pod nosem, jednocześnie sięgając do swojej kieszeni. Rzucił jej coś, co zręcznie schwyciła. Obracała w placach raz za razem czerwony półprzeźroczysty wisiorek który przy okazji dokładnie oglądała.
- Co to jest? - spytała w końcu.
- Wisior. - odparł wzruszajac ramionami.
- To widzę, a co on robi?
- Co masz na mysli?
- No nie wiem.. jaką magię posiada.. zatrzymuje czas.. ostrzega przed wrogiem?
- Nie wiem.
- NIe wiesz co robi? - spytała z niedowierzaniem.
- No nie.
- To po co go kradłeś?
Uśmiechnął się łobuzersko ponownie wzruszając ramionami.
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

© 2007 - 2009 by Marwelln
Nazwa użytkownika

Hasło



Kliknij tutaj aby się
zarejestrować!

Kliknij tutaj, aby uzyskać
nowe hasło.
Ankieta
Brak przeprowadzanych ankiet.
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

[off] 18-06-2014 09:06
Ktoś tu jeszcze zagląda? : o

[off] 09-12-2012 18:21
Sam Twa propozycja została rozpatrzona i wcielona w życie Uśmiech

[off] 09-12-2012 17:54
Powalczę ze spamem, zobaczymy czy wyjdę z tego zwycięsko Uśmiech

[off] 02-12-2012 12:13
Nadal burdel. Proponuję zrobić rejestrację na aktywacje admina/moda...

[off] 16-11-2012 11:37
Jeśli tu zaglądacie ludzie (Sam, Iz, Night- wy chyba jesteście jedynie nie spamowi poza adminami) wysłałam wam wiadomość na pw!

38,342 unikalne wizyty