Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
Wrzesień 20 2018 15:13:06        
Strona głównaRegulaminArtykułyForumBlogiLinkiKategorie newsów
Nawigacja
Aktualnie online
· Gości online: 1

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 504
· Najnowszy użytkownik: Hxnphbkt
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
· Ugg mfjnqvzrwl
· Ugg ndyayamldu
· Ugg vcgneckhxx
· Ugg nnljphqghb
· Ugg euyjljurhc
Najciekawsze tematy
· Plotki i Ploteczki [33]
· Propozycje świat... [29]
· Rozdział I [24]
· Poznajemy się! [22]
· Filmowo! [21]
Ostatnie artykuły
Brak artykułów
Info online

Zlecenie część 3 i 4 - Autor: Luna
Widok: 34 - Autor: Sol - sierpień 31 2012 17:38:50
 
Część 3


Leżała obok niego czekając aż się obudzi, był silny więc dojście do siebie nie zajęło mu wiele czasu. Kiedy wydał z siebie cichy jęk dając znać, że nadszedł koniec drzemki usiadła naprzeciwko ze skrzyżowanymi nogami i bacznie mu się przyglądała. Gdy spał skrępowała go najmocniejszymi linami jakie udało jej się znaleźć w jego domu, wiedząc jednak, że dla w pełni zdrowego wampira nie są żadną przeszkodą. Wlała mu więc do gardła rozpuszczone w wodzie leki, które powinny odebrać mu trochę energii.
Widząc jego zdziwienie, a następnie lekką złość gdy próbował się podnieść upewniła się, że jest bezbronny jak dziecko. Do Gabriela również to dotarło, kręciło mu się w głowie jak po długiej przejażdżce na karuzeli, nogi miał jak z waty a leniwe ręce nie miały chęci go słuchać. Nie był w stanie samodzielnie wstać, jednak umysł miał zaskakująco jasny.
- Zostaje mi chyba tylko zapytać jak masz na imię. - odezwał się po chwili.
- Mówisz w miarę normalnie. - oceniła szybko. - To dobrze.. specyfik tylko Cię unieruchomił. - Zwykle przedstawiam sie ofiarom imieniem którego w danym momencie używam, albo w ogóle nie zdradzam swojej tożsamości, ale z Tobą zamierzam pogadać dłużej, więc zrobię wyjątek.. jednak najpierw odpowiedz na moje pytanie.
Westchnął cicho jakby się spodziewał, że postawi jakis warunek i z trudem skinął głową.
- Na początek, chcę wiedzieć jak stałeś się wampirem.
- Ugryzł mnie taki jeden i bach, powstał kolejny wampir.
- Jakbym słyszała April.. niezwykłe. - szepnęła układając usta w dzióbek. - Cieszy mnie Twój dobry humor - dodała głosniej. - ale bądź poważny..
- Jak powiem, ze nie pamiętam to przejdzie?
- Nie ma możliwości, żebyś tego nie pamiętał, chyba, ze straciłeś pamięć - otworzył usta jakby chciał powiedzieć, że tak było więc dodała natychmiast. - takiego kitu mi nie wciśniesz.
- Nie zależy mi aż tak na poznaniu Twojego imienia.. dorzuć do tego coś jeszcze. - odparł hardo
Uniosła brwi i wykrzywiła usta w grymas, co skwitował kolejnym westchnieniem.
- Im dłużej ze mną rozmawiasz tym dłużej żyjesz więc zastanów się czy chcesz ze mną negocjować? - ostrzegła.
- Powiedz mi cos o moim ojcu.. jak go poznałaś. To niewiele. W zamian opowiem Ci jak i kto mnie przemienił. - zapewnił.
- Byłbyś dobrym sprzedawcą.. pewnie wcisnąłbyś klientom najgorsze gówno zapewniając, że jest im potrzebne do życia. - westchnęła i zamyśliła się, mogła mu albo odpowiedzieć albo go zabić od razu, nie miał zamiaru powiedzieć niczego więcej bez swojej upragnionej historyjki..znów przeklęła niezdrową ciekawość. - Dobrze.. niech będzie.
Nie pamiętała wszystkiego, to były zbyt dawne wydarzenia...musiała sie porządnie wysilić by przypomnieć sobie pierwsze spotkanie z łowcą.
- To było jakieś siedem.. może trochę więcej..lat przed Twoimi narodzinami. - zaczęła wolno rozważnie dobierając każde słowo- Abaddon ..Twój ojciec, był wtedy jeszcze łowcą, młodym, zagubionym i bardzo głupim. Walczył przede wszystkim sam ze sobą, ale i przy okazji zabijał takich jak my. - spojrzała na niego znacząco i uśmiechnęła się. Nie miała pojęcia czy wiedział, ale niezależnie od tego słuchanie o tym dla Gabriela musiało być bolesne. - Był śniady, wysoki i całkiem przystojny..jesteś do niego trochę podobny. Przyjechał do Nigrit w którym mieszkałam z przyjacielem.. nie poznaleś go z pewnością bo niedługo po przyjeździe został zabity. Również był łowcą. Mieli zlecenie, nie pamiętam na kogo widocznie nie był to nikt godny pamięci. Którejś nocy przyszedł do sadu na obrzeżach miasta do którego i ja przychodziłam nocą. To była niezwykle ciche i urocze miejsce. Miasto stamtąd wyglądało niesamowicie... siedziałam na drzewie i po prostu zwyczajnie na nie patrzyłam, dumałam nad swoim marnym losem i zjawil się on.. Abaddon. Nie wiem czy chciał mnie początkowo zabić czy nie w każdym razie po krótkiej bezsensownej i nic nie wnoszącej w ta opowieść wymianie zdań oznajmił, ze nie na mnie ma zlecenie..zapewnił też że jeszcze sie spotkamy. - skończyła mówić i znów zwróciła zawieszony do tej pory w przestrzeni wzrok na niego.
Wydawał się być zainteresowany, chłoną każde jej słowo... czyżby nigdy nie opowiadano mu o przeszłości?
- I spotkaliście się?
- Nie raz, ale to juz inna bajka chłopcze... co z Tobą?
Ton głosu wampirzycy przybrał nieprzyjemna szorstka barwę, lecz wyraz twarzy niezmiennie pozostawał kamienny.
- Imię.. - przypomniał.
Przeciągnęła się leniwie, usiadła na nim okrakiem i zaczęła bawić się jego koszulą.
- Mów mi Asoka.
- Masz imię po tej małej z gwiezdnych wojen? - spytał i nieznacznie uniósł brew.
- Raczej ona po mnie.. pamiętaj, że urodziłam się wcześniej niż ją wymyślili.. Do rzeczy... co z Tobą?
Miała ochotę parsknąć śmiechem słysząc jego porównanie, ale zachowała poważny wyraz. Jeszcze nikt nigdy nie porównał jej do padawana chociaż w tych czasach skojarzenie nasuwało się niemal natychmiast.
Chłopak wahał się przez chwilę, ale nie mając wielkiego wyboru... mógł odmówić i zostać zabity, albo mówić i grać na czas... zaczął swoja opowieść.
- Miałem 24 lata..mieszkaliśmy na obrzeżach Nigrit.. w dużym drewnianym domy nad rzeką...ojciec miał jakieś sprawy do załatwienia w mieści- jego twarz raptownie zachmurzyła się jakby przeniósł się w magiczny sposób w tamten moment. - Wyjechał. Nie wracał całymi tygodniami, matka dostawała szału, ale gdy zaproponowałem, ze po niego pojadę nie zgodziła się...
- Cala April... - szepnęła uśmiechając się delikatnie. - Zamartwiała się na zapas.
- Tym razem nie na zapas.. słusznie sie martwiła. Moze czuła, że z ojcem cos nie tak.. że coś mu sie stało. Nie wiem. - burknął. - W każdym razie pojechałem bez jej zgody ..kiedy spała, zostawiłem jej list i wymknąłem się po cichu. Po drodze odwiedziłem ciotkę Kirę i nakłamałem, ze matka jest chora, ze musi do niej iść..
- Po co? - wtrąciła zszokowana.
- Nie chciałem, żeby była sama gdy się obudzi, a nie mogłem jej powiedzieć prawdy bo próbowałaby mnie powstrzymać, to moja matka... nie mógłbym zostawić jej w tym stanie bez opieki - wyjaśnił patrząc na nią jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. - W mieście przez długi czas go szukałem.. chodziłem, pytałem .. ale nikt nic nie wiedział. Kilka osób które w ogóle go pamiętały twierdziły, ze widziały go ostatni raz dwa.. a nawet trzy tygodnie temu. Nie bywał w mieście.. jakby zapadł się nagle pod ziemię, aż w końcu w karczmie.. - urwał na chwilę spostrzegłszy, że może ruszać nogami.
Wierzgnął gwałtownie zrzucając ją z siebie i uśmiechnął się zawadiacko patrząc jak się zbiera z podłogi.
- To za brew... - przymrużył lewe oko nad którym skrzepła krew.
- Rozumiem. - syknęła wściekła przez zaciśnięte zęby, otrzepała ubranie i usiadła obok niego. - Kontynuuj ..
- W karczmie.. - zamyślił sie znowu. - w karczmie chciałem cos zjeść przed powrotem do domu...
- Nie szukałeś dalej?- zdziwiła się.
- Tego dnia minął miesiąc moich bezskutecznych poszukiwań, byłem słaby, zrezygnowany i bez pieniędzy..straciłem nadzieję. I wtedy pojawił sie ten facet.. wysoki.. wręcz wielki.. jak krasnolud trochę, chociaż poza budową wyglądał normalnie. Przedstawił się jako Reza.
Wampirzyca zesztywniała słysząc to nazwisko, jej brwi mimowolnie się ściągnęły, a oddech zanikł.
- Znasz go? - spytał patrząc na nia podejrzliwie.
Powoli skinęła głową.
- Cedric Reza... krew z krwi. - szepnęła, ale widząc, ze nie zrozumiał dodała spiesznie. - mieliśmy wspólnego ..stwórcę, w ludzkich relacjach jesteśmy jak rodzeństwo.
Udział Cedrica w tej historii spowodował, że stała się dla wampirzycy jeszcze bardziej cenną.. Gabriel wyczuł to bez problemu, w jego oczach pojawiła się tajemniczy błysk, a twarz nabrała pewnosci.
- Mów dalej.
- Nie. - odmówił sucho.
- Mów, bo Ci poderżnę gardło.. - zagroziła przystawiając mu sztylet do gardła.
Nie mogła pozwolić mu teraz przestać mówić, nie kiedy w tej opowieści niespodziewanie pojawił sie Cedric..
- Nie prawda. - odparł spokojnie - Chcesz poznać tą historię..
- Niech Cię diabli..- Zaklęła pod nosem chowając sztylet.
Wisiała nad nim przez chwile piorunując go nienawistnym wzrokiem.
- Rozwiąż mnie, a opowiem resztę.
- Myslisz, ze to Ty teraz stawiasz warunki? - szepnęła uśmiechając się szyderczo.
Nie odpowiedział, skinął jedynie głową dalej się uśmiechając.




Część 4


- Nie zrobię tego. - stanowczo odmówiła, nie miała zamiaru znów ganiać go po pokoju.
- Kiedy odzyskam siły sam uwolnię się bez trudu, a wtedy nie dość, że nic Ci nie powiem to jeszcze spróbuję zabić i obiecuję, że namęczysz się ze mną. - Gabriel w uśmiechu odkrył perłowe kły. - Rozważ to..daje Ci swoje słowo, że jesli mnie rozwiążesz nie będę sprawiał problemów i opowiem Ci resztę bajeczki.
Bez słowa podeszła i szybkim ruchem przecięła więzy, nie była z tego powodu zadowolona co odzwierciedlał jej grymas, ufała jednak danemu słowu.. nawet Rasayat w większości przypadków dotrzymywał słowa.
- Reza...zaproponował mi coś... - zaczął powoli podsycając jej ciekawość.
Usiadł na brzegu łóżka rozcierając nadgarstki, jego ręce wciąż były nie do końca przez niego kontrolowane, ale mógł już nimi ruszać.
- Do rzeczy...
- Zaproponował żebym poszukał ojca w zamku, powiedział że może mnie tam zaprowadzić. Byłem zdziwiony, że wie o moich poszukiwaniach, ale nie pytałem o nic. Mógł słyszeć jak pytam mieszkańców albo barmana.. Zresztą to było najmniej ważne.. dał mi nadzieję którą straciłem, nie liczyło się nic więcej. Poszedłem z nim bez wahania. Zamek był...
- Wiem gdzie był. - przerwała mu szorstko. - mieszkałam tam. Do rzeczy.
Przysunęła sobie krzesło i usiadła naprzeciwko ze skrzyżowanymi rękami.
- Gdy dotarliśmy do zamku zaprowadził mnie do wielkiej komnaty, była niesamowita jedyne nad czym się zastanawiałem to jak bardzo Rasayat musi być bogaty - Asoka uniosła pytająco brew otwierając usta, lecz ubiegł jej pytanie. - wiem.. to głupie, byłem sam między trzema wampirami, a myślałem o złocie.
Ponownie otworzyła usta i tym razem nie dał jej nic powiedzieć.
- Tak.. juz wtedy wiedziałem, ze to wampiry.. strażnik przed bramą obnażył kły..
- Nie..nie o to chodzi.. mówisz trzema.. a Cedric i Rasayat to dwa, Kto był trzeci.
- Wampirzyca... nie wiem jak sie nazywała. Zwracali sie do niej po imieniu, ale nie pamiętam.. miała długie kręcone włosy... ciemne oczy.. pocięte ręce. Nic więcej nie pamiętam..
- Melisanda. - pokiwała głową jakby sama siebie upewniała w tym co mówi.
- Byc może.. ja też znasz?
- Mówiłam Ci już.. mieszkałam tam. Mów dalej.
- Stała przy biurku i gdy weszliśmy rozmawiała z właścicielem zamku.. zamilkła i wyszczerzyła się gdy tylko przekroczyłem próg. Powiedziała, coś czego nie byłem wtedy w stanie zrozumieć.. że miło mnie widzieć po drugiej stronie..czy cos w tym stylu. Za biurkiem równie zdobnym co komnata siedział Rasayat... którego też pewnie znasz..
- Tak stworzył mnie.
Przez dłuzszą chwilę która Asoce wydawała się wiecznością w pokoju panowała cisza, wisiała nad nimi niczym ciężka chmura która można by przekroić nożem. Gabriel siedział sztywno, nieruchomy i spokojny wpatrując się w nią badawczo jak gdyby dopiero weszła do pokoju. Nie potrafiła odczytać ani jego myśli ani wyrazu twarzy.
- No tak.. teraz ma sens.. zaginiona córka. - prychnął.
- Słucham?
- Byłaś kartą przetargową.. - mówił ze wstrętem.
- Co Ty pieprzysz?
Wyglądał jakby właśnie w myślach składał kostkę Rubika, której do tej pory brakowało kilku części.
- Nie rozumiesz? - przytaknęła. - Zrozumiesz.. - szepnął i kolejny szybki potok słów wydostał sie z jego ust - Miał mojego ojca, nie wiem po co mu był nie zamierzał mi wyjaśniać. Sadzę, ze po prostu nienawidził mojej rodziny.. mało ważne.. dostałem ofertę. Miał go wypuścić za znalezienie i doprowadzenie do zamku swojej córki. Nie wierzyłem, ze dotrzyma słowa...
- Dotrzymałby. - wtrąciła co skwitował machnięciem ręki.
-... wiec wynegocjowałem, ze najpierw go puści, a ja będę Cię szukał gdy przyniesie mi dowód, ze ojciec jest w domu. Zgodził się..
- Nie wierzę Ci, on nie jest głupi...
- Daj dokończyć..- burknął pod nosem urażony jej uwagą.
- Ależ mów dziecko.. mów już milczę. - rzuciła ironicznie rozsiadając się wygodniej.
- Miał warunek..
- Zaczynasz brzmieć sensownie. - znów wpadła mu w słowo.
- Mialaś milczeć! - zezłościł się piorunując ja wzrokiem na co przekręciła wyimaginowany klucz przy swoich ustach i odłożyła klucz.- Miałem
dostarczyć Cię w ciągu trzech dni w innym wypadku ostrzegł, ze mnie odnajdzie i poniosę konsekwencje. - skończył mówić licząc na jej domyślność.
- Ostatni raz gdy Cię widziałam miałeś może pieć lat więc zlecenia nie wykonałeś - zauważyła błyskotliwie na co Gabriel zaklaskał z udawanym podziwem na twarzy- Konsekwencja było wieczne życie? też mi kara.. pożywienie w zamku dałoby sie pokroić za taką karę. - fuknęła oburzona.
- Pożywienie? Masz na myśli śmiertelnych?- spytał z grymasem obrzydzenia n twarzy...skinęła glową.- dla mnie to była najgorsza kara.. żyłem i nic poza tym nie mogłem wrócic do domu, do rodziny, do przyjaciół. Straciłem wszystko.. byłem sam. Nie znałem tego świata. Chciałaś wiedzieć jak stałem się wampirem... oto odpowiedź.. przez Ciebie!!
- Rasayat wiedział, ze tak będzie.. Ty ośle nie negocjuje sie z diabłem! - krzyknęła na niego podnosząc się.- Nie zwalaj winy na mnie! Nie ja z nim układy robiłam. - powiedziała czujac mimo wszystko, ze jest winna...
- Teraz już nie musisz mi tego mówić... nie ważne. - mruknął krzyżując ręce jak ona wcześniej. -Gdzie byłaś? - spytał nagle.
- Nie wiem.. uciekałam tyle razy, ze nie jestem w stanie powiedzieć gdzie akurat wtedy mnie poniosło. - odparła już spokojnie. - Nie rozumiem po co kazał Ci mnie szukać..zawsze w końcu wracałam.
- Mnie nie pytaj, nie znam go. To Twój.. ojciec, opiekun, stwórca.. wszystko jedno. - burknał. - Powiesz mi co było po pierwszym spotkaniu z moim ojcem? I kiedy poznałaś moja matkę? - poprosił tonem dziecka.
Patrzył na jej spokojna zamyśloną twarz i jaśniejące smutne oczy.. nie było już w nich nic przerażającego. Wyglądała zupełnie inaczej niz przez ostatnią godzinę kiedy to albo z nim pogrywała, albo była wściekła. Patrząc na nią wiedział, ze zdołał wyciagnąć z niej coś co ma odrobinę uczuć, coś bardziej ludzkiego.. zrozumiał, ze nie jest przegrany..widział w niej poczucie winy i smutek.. musiał jej tylko przypomnieć o reszcie emocji.
- Co było? Nic nie było! Żyłam dalej, oni też. - jej ton nagle niebezpiecznie się zmienił, a twarz przybrała chłodniejszy wyraz.
- Daj spokój.. odchylił się w tył upadając miękko na łóżko. - Przecież i tak mnie zabijesz. - Chcę tylko poznać rodzinną historie.. to aż tak wiele? Skazaniec ma chyba prawo do ostatniego życzenia? - nalegał.
- Uważasz, ze co ja jestem? opiekunka do dzieci co przyjdzie i będzie czytała pół nocy bajeczkę? Nie mam czasu.
- Szkoda. - westchnął teatralnie. - Pewnie chciałabyś sie dowiedzieć, czemu Twój Lord kazał Ci mnie zabić..ale nie masz czasu, wiec raz dwa.. - rzucił jej swój pistolet wyciagnięty z pod poduszki który zręcznie schwyciła. - Strzelaj i idź na drinka..
Roześmiał się jakby był pewien, że tego nie zrobi i miał rację. Ponownie udalo mu się ja zainteresować.
Nieznosna nienaturalna ciekawość od zawsze wpędzała Asokę w kłopoty. Zamysliła sie, co miała do stracenia poza czasem, którego miała nadmiar.. nic. Grzechem byłoby nie zmarnować go na kolejną z jego opowieści.. w końcu i tak go ostatecznie zabije, nie mógł przed nia uciec.
- Mów.. - sapnęła kładąc się obok niego.
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

© 2007 - 2009 by Marwelln
Nazwa użytkownika

Hasło



Kliknij tutaj aby się
zarejestrować!

Kliknij tutaj, aby uzyskać
nowe hasło.
Ankieta
Brak przeprowadzanych ankiet.
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

[off] 18-06-2014 09:06
Ktoś tu jeszcze zagląda? : o

[off] 09-12-2012 18:21
Sam Twa propozycja została rozpatrzona i wcielona w życie Uśmiech

[off] 09-12-2012 17:54
Powalczę ze spamem, zobaczymy czy wyjdę z tego zwycięsko Uśmiech

[off] 02-12-2012 12:13
Nadal burdel. Proponuję zrobić rejestrację na aktywacje admina/moda...

[off] 16-11-2012 11:37
Jeśli tu zaglądacie ludzie (Sam, Iz, Night- wy chyba jesteście jedynie nie spamowi poza adminami) wysłałam wam wiadomość na pw!

37,627 unikalne wizyty