Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl
Wrzesień 20 2018 15:12:36        
Strona głównaRegulaminArtykułyForumBlogiLinkiKategorie newsów
Nawigacja
Aktualnie online
· Gości online: 1

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 504
· Najnowszy użytkownik: Hxnphbkt
Ostatnio na forum
Najnowsze tematy
· Ugg mfjnqvzrwl
· Ugg ndyayamldu
· Ugg vcgneckhxx
· Ugg nnljphqghb
· Ugg euyjljurhc
Najciekawsze tematy
· Plotki i Ploteczki [33]
· Propozycje świat... [29]
· Rozdział I [24]
· Poznajemy się! [22]
· Filmowo! [21]
Ostatnie artykuły
Brak artykułów
Info online

Zlecenie cześć 1 i 2 - Autor: Luna
Widok: 43 - Autor: Sol - sierpień 31 2012 17:37:37
 
Informacje:


Opowiadanie stworzone na podstawie Gry Forumowej (świat Nigrit)
Rzecz dzieje sie w Rosji w roku 2030.
Za wszystkie zmodyfikowane fakty z oryginału serdecznie przepraszam spowodowane są niedokładnym czytanie opowiadania - przyznaje sie bez bicia - i kiepska pamięcią Poprawiajcie mnie bez krempacji.


Streszczenie


Asoka w ramach kary za wielokrotne bunty i ucieczki z zamku Rasayata zostaje zmuszona do eliminowania
niewygodnych dla Lorda wampirów. Jednym z delikwentów okazuje się być Gabriel - syn April i Abaddona,
ludzi z jej dawnego życia. Podczas wykonywania "wyroku" Gabriel sprytnie wciąga wampirzycę w rozmowę by odwlec
moment w którym ma zostać zabity. Dowiaduje się co spotkało jego rodziców , przyjaciół i wrogów.



Część 1


Głośne ulice, pędzące samochody, pijani ludzie zataczający się po chodniku... - tak wyglądało miasto, które kilka stuleci temu wydawało się najspokojniejszym miejscem na świecie. Asoka, z pewnym niesmakiem i smutkiem, przyglądała się z boku tym zmianom, kiedyś uwielbiała tu przyjeżdżać. Uważała Rosję za niesamowite miejsce, teraz było tylko kolejnym głośnym, brudnym miastem.
Spacerowała nerwowo po jednym z nielicznych parków, zerkając od czasu do czasu na zegarek.
"Jeszcze pięć minut i się zmywam" - obiecywała sobie zniecierpliwiona, wygrzebując z torebki paczkę papierosów.
Mroźny wiatr bawił się jej związanymi w wysoki kocyk długimi włosami, prawdopodobnie gdyby czuła temperaturę tak, jak normalni ludzie, nie ustałaby w swoim cienkim płaszczu ani minuty więcej.
Usiadła na jedynej ławce w zasięgu jej wzroku, zapalając długiego, cienkiego papierosa, który miał być jej wyznacznikiem czasu.
Obserwowała nielicznych mijających ją przechodniów z coraz bardziej widoczną frustracją.
Telefon w jej torbie podskoczył nerwowo pod wpływem wibracji i wydał dźwięk przypominający syrenę alarmową.
- Privet? - odebrała - Chto proishodit?
Kobiecy głos ze słuchawki mówił tak szybko, że nie była w stanie zrozumieć, o co chodzi.
- Ida.. wolniej mów! - nakazała wciąż używając rosyjskiego języka. - Ida? Halo??
W słuchawce rozległ się niemiły dla ucha dźwięk oznaczający przerwanie połączenia. Asoka zastanawiała się przez chwile czy oddzwonić i spróbować się dowiedzieć, czego chciała zdenerwowana Rosjanka, ale zrezygnowała - i tak wracała już do domu.
Zaciągnęła się ostatni raz i rzuciła białym filtrem w stronę śniegu na trawniku. Wstała, otulając się szczelniej płaszczem, postawiła kołnierz i przeciągnęła się leniwie.
"Koniec czasu.. " - pomyślała zamierzając ruszyć w kierunku domu, lecz poczuła czyjąś obecność.
Odwróciła się powoli niemal dotykając nosem czarnej męskiej koszuli, zrobiła krok w tył i uniosła głowę przyglądając się gładkiej męskiej twarzy i błyszczącym ciemnym ledwie widocznym spod opadającej przydługiej grzywki oczom w których igrały złowieszcze iskierki.
Otaksowała go nieprzyjemnym spojrzeniem.
- Nie zapytam czy Ci nie zimno, bo to by było bez sensu, ale czy nie uważasz, że wyglądasz jak idiota w koszuli przy takiej temperaturze? - spytała beznamiętnym tonem gestykulując jedną z dłoni.- Aha.. spóźniłeś się.
- Czarująca jak zawsze... - zakpił mężczyzna. - miałem nadzieję, że tym razem zaczniemy od powitania. - mruknął aksamitnym głosem pochylając się nad nią.
- Mów czego chcesz, nie mam czasu na Twoje gierki. - burknęła odsuwając się o kolejnych kilka kroków.
- Wielu rzeczy, ale zwykle mi ich odmawiasz. - odparł rozbawiony.
- W tej chwili czego chcesz!
- Nie podnoś na mnie głosu - skarcił ją.
- Czego chcesz Rasayacie...... - powtórzyła przez zaciśnięte zęby.
Spoważniał, a iskierki w jego oczach roztańczyły się na dobre.
- Mam dla Ciebie robotę. - powiedział chłodnym tonem. - Ostatnią w tym roku.
- Co za ulga.. do końca roku aż cztery miesiące. - odparła ironicznie łapiąc się za serce.
- Nie błaznuj.
- Nie błaznuję, mam dosyć.. nie lubię tego robić.
- To kara, nie musisz.
- Nie możesz dać roboty komuś z ex zamkowej szlachty? Choćby Mel? - spytała rozglądając się jakby miała nadzieję, ze wampirzyca wyskoczy nagle z ciemności, pomacha jej i powie, ze chętnie się tym zajmie.
Nie wyskoczyła...
- Nie mogę. - uciął krótko dając do zrozumienia, że nic nie wskóra.
- Kim jest szczęśliwiec?
Uśmiechnął się jednym z tych uśmiechów od których robiło jej się zimno i wiedziała już, że to bedzie zlecenie którego znienawidzi bardziej niż poprzednie. Milczał dość długo więc ponagliła go gestem ręki.
- Znasz go.. ma na imię Gabriel.
- Nie znam żadnego Gabriela poza...- zamilkła na chwilę widząc minę Rasayat`a który kiwał głową na znak iż jej tok myślenia jest poprawny. - synem April i Abaddona?
Uśmiechnął się potakując skinieniem.
- Daty Ci się popieprzyły? - spytała niepewna czy mówi poważnie czy żartuje z niej w dziwny sposób. - Mamy 2030 rok musiałby mieć...- próbowała na szybko policzyć w pamięci rezygnując po tysiącu.- kilkaset lat.. nie możliwe.
- A Ty ile masz?
- Ja to inna bajka.. jestem wampirem.
- A on nie może być?
- Niby jak? Syn łowcy? Nikt normalny by tego nie zrobił...- urwała na chwilę.
Podeszła do Rasayata najbliżej jak mogła przyglądając się w skupieniu jego twarzy.
- Zrobiłeś to? - spytała. - Przemieniłeś go?!
- Nie istotne masz go tylko wyeliminować. - uciął krótko, nie mając zamiaru odpowiadać na jej pytania po czym odwrócił się znikając w ciemnościach nim zdążyła cokolwiek powiedzieć.
Zwykle po spotkaniu z nim była wściekła, tym razem jednak była również zdezorientowana i zagubiona. Sięgnęła do kieszeni w poszukiwaniu kartki z adresem delikwenta którą zawsze jej zostawiał. Nie wiedziała jak to robi.. nigdy nie zauważała tego momentu kiedy ją tam umieszczał, a zawsze uważnie przypatrywała się jego rękom. Zadziwiał ją, był niesamowicie potężną i długowieczna istotą przed którą czuła respekt. Niegdyś próbowała mu sie przeciwstawiać... teraz po prostu robiła co mówił.
Nie chciała tracić czasu. Wracając do domu starała się nie myśleć o niczym i skupić się na wykonaniu zlecenia. Grunt to nie wnikać w szczegóły..dalej idzie już z górki.

Część 2


Wchodząc po kamiennych schodach wieżowca w którym przyszło jej mieszkać czuła to co zwykle - znużenie. Nie cierpiała ilości stopni, metalowych poręczy i zapachu płynu do podług zalatującego leśnymi drzewami, ale jeszcze bardziej nie lubiła małej, ciasnej klaustrofobicznej windy w której ludzie ściskali się jak sardynki, żeby tylko nie jechać następną. Raz z niej skorzystała, czuła jak wszystkim im pulsowała krew i wariowała mając ochotę upić choć trochę. Od krwawej masakry jaką mogła zrobić powstrzymała ją tylko kamera.. wolała się nawet nie zastanawiać co by było gdyby taka scena się nagrała.
Wyciągnęła z torebki klucze i szybkim ruchem wcisnęła je do zamka drewnianych drzwi przekręcając kilka razy. Przebrała się błyskawicznie. Jak zawsze w coś co nie krępowało ruchów i bezapelacyjnie w ciemnym kolorze żeby wracając mijający ją ludzie nie dostrzegli plam krwi. Czarne jeansy i skórzana kurtka wydawały się być stworzone do tej roboty.
Przed wyjściem upiła łyk porannej kawy która wciąż stała nietknięta, zaopatrzyła się w ostry nóż i pistolet który trzymała w kuchennej szufladzie i zostawiła kartkę z wiadomością, że będzie przed świtem Idzie która powinna już do tej pory wrócić.
Zbiegając po schodach wybrała z listy najczęściej wykonywanych telefonów numer zapisany pod imieniem Jakim. Poczta głosowa włączyła się od razu, czym nie była zaskoczona.
- Jakim... tu Asoka.. nie chce zawracać Ci głowy ale nie moge znaleźć Idy, właściwie to prawdę mówiąc nie mam czasu jej szukać, a dzwoniła do mnie roztrzęsiona.. sprawdź czy nic jej nie jest i daj mi znać. - rozłączyła się kierując w stronę wschodniej części miasta.
Obiecała sobie, ze nie bedzie się nad tym głowić, ale mimo wszystko nieznośne pytania nie dawały jej spokoju. Jakim cudem ten dzieciak stał się, wampirem? W co sie wplątał i dlaczego Rasayat kazał go zabić?
Pod wskazanym budynkiem stanęła kilkanaście minut później - mieszkał tak blisko a nic o nim nie wiedziała. Z niesmakiem rzuciła okiem na zapuszczona kamienicę nim do niej weszła. Klatka schodowa nie prezentowała się wcale lepiej niż zewnętrzne ściany, a o trzeszczących schodach należało nie w ogóle nie wspominać, wyglądały jakby się miały rozpaść, ale ku zdziwieniu wampirzycy dotarła po nich na sama górę. Odszukała właściwe mieszkanie, bez problemu otworzyła wytrychem drzwi i weszła do środka zamykając je za sobą najciszej jak się dało.
W pomieszczeniu panował półmrok, jedynym źródłem światła były uliczne lampy majaczące za oknami..wydawało się, ze właściciela nie ma.
Mimo wszystko Asoka postanowiła być ostrożna, powoli i dokładnie przeczesywała kolejno łazienkę, kuchnię i salon. W ostatnim z pomieszczeń będącym sypialnią nieco sie rozluźniła i zrezygnowała z cichego zachowania.
- Kota nie ma ...myszy harcują.. - mruknęła do siebie podchodząc do jednej z półek.
Przez chwilę przeglądała jego rzeczy, jakieś zegarki, wyciągi z kart których nie był właścicielem, papiery i błyskotki. Nic co mogłoby powiedzieć jej o nim cokolwiek istotnego.
Usłyszała jakiś dźwięk z przedpokoju, coś jak skrzypienie podłogi. Odłożyła trzymaną w rękach kartę kredytową o znieruchomiała na ułamek sekundy nasłuchując, lecz żaden dźwięk nie dotarł już do jej uszu. Przymknęła oczy skupiając się by wyczuć jakąś energię, ale i tym razem nic. Nasunął się dosć oczywisty wniosek.. budynek był stary i na tyle zmęczony i znudzony swoja egzystencją, ze postanowił chociaż dać o sobie znać, dla pewności jednak wyjrzała ostrożnie zza framugi. Tak jak sie spodziewała nikogo nie było, stanęła podparta ze skrzyżowanymi rękami przyglądając się nieufnie podłodze.
- Mam nadziję, że nie zamierzasz się zarwać, bo..
Nie dokończyła mówić do posadzki, poczuła za soba niesamowicie silną energię i nim zdarzyła zareagować leżała już burzu przygniatana czymś co po chwili obróciło ją na plecy i przygwoździło jej ręce.
Przez chwile szumiało jej w głowie, którą z całej siły uderzyła.
- Jasna cholera.. - szepnęła otwierając powoli oczy by przyjrzeć się osobnikowi który na niej siedział.
Nie miała wątpliwości, że był ich synem, granatowe oczy które wwiercały się w nią wyraźnie wściekłe i kasztanowe niesforne włosy.. zdecydowanie misz-masz ich genów.
- Maskowanie się masz opanowane do perfekcji. Gratuluję. - zamruczała jak zadowolony kot.
Musiała przyznać, ze ją zaskoczył co nie do końca było jej na rękę. Zwykle to cele zaskakiwane były przez nią, czuła, ze będzie miała z nim ubaw po pachy. Nadzieja, że załatwi to szybko i bezboleśnie zniknęła bezpowrotnie.
- Co tu robisz? - warknął w odpowiedzi.
- Zwykle zaczynają od pytanie "kim jesteś" - odparła spokojnym głosem.
Oplotła go nogami i przyciągnęła bliżej siebie, zaciągając się jego zapachem, przygryzając dolna wargę. Wampir bez dwóch zdań!
- Ja pytam...co tu robisz.. o imię ewentualnie zapytam później.
- Uhh.. dziki i zły.. takich lubie. - uśmiechnęła się widząc jego irytację. - Uwierzysz jak Ci powiem, ze jestem domokrążcą, a drzwi były otwarte? - zażartowała.
- Ostatni raz pytam... - syknął odrobinę łagodniej. - Czego chcesz..co tu robisz?
- Zupełnie jak Twój ojciec... niecierpliwy.
Czuła jak jego krew zaczyna szybciej krążyć, oplotła go nogami mocniej. Jego twarz nieznacznie zmieniła wyraz. Wampirzyca patrzyła z satysfakcją jak ściągnięte brwi powoli wracają na miejsce, a wściekły grymas zastępuje lekkie zdziwienie.
- Znałaś mojego ojca?
Jej oczy błysnęły dziko, a usta rozszerzyły się w tajemniczym uśmiechu. Wykorzystując moment jego nieuwagi zrzuciła i zwinnie wskoczyła na niego siadając okrakiem.
- Mała zamiana.. zdrętwiałam. - szepnęła pochylając sie nad nim. - Gości nie powinno się przygniatać do podłogi..mama Ci nie mówiła? Pewnie nie, April nie kładła zbytniego nacisku na wychowanie, wolała Cie rozpieszczać.
Nie odpowiedział, nie poruszył się, patrzył wyczekując jej kolejnego ruchu lub słowa.
- Pytałeś czego chcę słodki chłopcze. -mruknęła po chwili odgarniając niesforny kosmyk włosów za ucho.- Tylko nie wiem po co.. czuję, ze wiesz po co tu jestem.
Błyskawicznie pochwyciła jego rękę zmierzającą ku jej twarzy dociskając ją do podłogi, lecz druga schwyciła ją za gardło.
- Spokojnie psujesz zabawę. - wydusiła próbując uwolnić się z mocnego uścisku.
- Złaź! - krzyknął wierzgając pod nią.
Nie utrzymała się lądując w drzwiach pokoju i nim zdążyła się zebrać z podłogi przeleciała o kolejny metr kopnięta w żebra.
- Kurwa mać! - zaklęła czując w ustach metaliczny posmak własnej krwi.
Podniosła się odskakując przed następnym ciosem i pchnęła go w szklaną gablotę która pod jego ciężarem rozprysła się na tysiące kawałków. Doskoczyła do niego podnosząc nim sam wygrzebał się spod szkła i cisnęła nim przez pokój jak szmacianą lalką.
- Nie szarp się ze mną to postaram się zabić Cię bez zbędnego bólu.
Kiedy nachyliła się by zadać następny cios Gabriel z niesamowitą szybkością rzucił się na nią powalając z powrotem na podłogę. Coś ciężkiego spadło tuż obok ich głów. Z rany na jego skroni sączyła się cienka stróżka krwi. Szamotali się jeszcze przez chwilę, był równie silny i zawzięty jak ona, ale okazał się być również nieuważny. Wykorzystała to. Gdy próbował ponownie ją uderzyć wyciągnęła nóż i wbiła bez wahania w brzuch, opadł ciężko wijąc się w bólu. Nie był w stanie obronić się przed kolejnym ciosem.
- Dosyć zabawy.. - wysapała podnosząc przedmiot który spadł z szafy i przyłożyła mu nim w głowę.
Nieprzytomnego zawlekła na łóżko. Stała nad nim przez długą chwilę rozważając dwie opcje.. mogła zabić go natychmiast i niczego sie nie dowiedzieć, lub zabić później i sprawić by powiedział czym zawinił Rasayatowi.
W takich chwilach nienawidziła swojej ciekawości...
Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

© 2007 - 2009 by Marwelln
Nazwa użytkownika

Hasło



Kliknij tutaj aby się
zarejestrować!

Kliknij tutaj, aby uzyskać
nowe hasło.
Ankieta
Brak przeprowadzanych ankiet.
Shoutbox
Musisz się zalogować aby wysłać wiadomość.

[off] 18-06-2014 09:06
Ktoś tu jeszcze zagląda? : o

[off] 09-12-2012 18:21
Sam Twa propozycja została rozpatrzona i wcielona w życie Uśmiech

[off] 09-12-2012 17:54
Powalczę ze spamem, zobaczymy czy wyjdę z tego zwycięsko Uśmiech

[off] 02-12-2012 12:13
Nadal burdel. Proponuję zrobić rejestrację na aktywacje admina/moda...

[off] 16-11-2012 11:37
Jeśli tu zaglądacie ludzie (Sam, Iz, Night- wy chyba jesteście jedynie nie spamowi poza adminami) wysłałam wam wiadomość na pw!

37,626 unikalne wizyty